wtorek, 23 kwietnia 2013

Wybieramy najlepszy program antywirusowy dla użytkownika domowego


Wybieramy najlepszy program antywirusowy dla użytkownika domowego

Na forach często przewijają się pytania o wybór najlepszego antywirusa na komputer. Nierzadko stają się one iskrą zapalną do gorących dyskusji i przekonywania wyższości jednych rozwiązań nad drugimi.

W efekcie początkujący użytkownik ma jeszcze większy mętlik w głowie, niż przed publicznym podniesieniem niefortunnej kwestii, co w żaden sposób nie przybliża go do uzyskania oczekiwanej odpowiedzi.
Problem polega na zadaniu niewłaściwego pytania. Zamiast pytać o to, jaki program wybrać, lepiej skupić się na zagadnieniu, w jaki sposób go wybierać. Dzięki temu twoja decyzja okaże się bardziej świadoma i nieprzypadkowa. Jest również szansa, że wybierzesz produkt najlepiej dopasowany do swoich potrzeb. To tak, jak z wyborem samochodu - dla jednych najważniejsze jest, żeby miał napęd na cztery koła, a dla innych, żeby był czerwony.
Czy właściwy wybór jest taki ważny?
Określenie "program antywirusowy" to skrót myślowy, daleko idące uproszczenie, za którym kryje się dużo szerszy zakres funkcjonalności. Poza ochroną przed wirusami najczęściej jest to także ochrona przed oprogramowaniem szpiegującym, przed próbami wyłudzenia lub kradzieży danych, a także innymi rodzajami zagrożeń, wśród których wirusy komputerowe stanowią zaledwie niewielki ułamek. W większości przypadków powinno to być najważniejsze, zaraz po systemie operacyjnym, oprogramowanie zainstalowane na twardym dysku. Od jego skuteczności może zależeć nie tylko bezpieczeństwo danych przechowywanych w komputerze, ale także wszelkich informacji dotyczących tożsamości, prywatności, relacji z innymi osobami w sieciach społecznościowych, a nawet pieniędzy zgromadzonych na koncie w banku. Właściwy dobór rozwiązania ochronnego jest tak istotny, jak istotne są dane, które za jego pomocą zamierzasz chronić.
Jaki wybrać zakres ochrony?
Większość producentów oprogramowania zabezpieczającego oferuje trzy podstawowe typy rozwiązań dla użytkowników domowych o różnym zakresie funkcjonalności. Dzięki nieformalnemu ujednoliceniu nazewnictwa możemy wyróżnić:
- poziom Antivirus,
- poziom Internet Security,
- poziom Total Security.
Naturalnie, powyższy podział jest umowny i zakres funkcji, a także nazwy, w przypadku programów różnych producentów mogą się różnić. Co więcej, niektórzy producenci oferują dwa, a nie trzy poziomy ochrony, ale z grubsza taka klasyfikacja sprawdza się w większości przypadków.
Program na poziomie Antivirus zapewnia podstawową ochronę przed zagrożeniami typu wirusy, trojany, robaki itp. Zasadniczo, antywirus nie posiada niezwykle istotnego komponentu systemu zabezpieczeń, jakim jest zapora sieciowa. Z tego powodu zaleca się go tylko w przypadku, gdy funkcje zapory realizowane są przez inne rozwiązanie lub gdy komputer, na którym zainstalowano antywirusa, nie ma dostępu do sieci.
Programy typu Internet Security oferują kompletną ochronę przed wszelkiego rodzaju złośliwym oprogramowaniem. Posiadają również zaporę, która chroni przed włamaniami i kontroluje połączenia sieciowe. Przeważnie rozwiązania tego typu wyposażone są także w moduł antyspamowy oraz funkcje kontroli rodzicielskiej. Jest to najczęściej wybierany i w większości przypadków zupełnie wystarczający typ oprogramowania zabezpieczającego.
Rozwiązania typu Total Security przeznaczone są dla najbardziej wymagających użytkowników. Oprócz funkcji ochronnych posiadają dodatkowe narzędzia, mniej lub bardziej wiążące się z bezpieczeństwem. Mogą to być funkcje tworzenia i odtwarzania kopii zapasowych, opcje szyfrowania danych czy też optymalizacji pracy systemu.
Szczegółowych różnic pomiędzy poszczególnymi rodzajami rozwiązań należy szukać na stronach producentów oprogramowania, którzy często przedstawiają je w formie przejrzystej tabeli.
Darmowy czy płatny?
Niektórzy producenci udostępniają bezpłatne wersje swoich produktów, które cieszą się ogromnym powodzeniem wśród użytkowników. Jeśli coś jest za darmo, po co za to płacić?
Z takim podejściem trudno się nie zgodzić, należy jednak dokładnie sprawdzić, co za darmo otrzymujemy. Przede wszystkim, darmowe wersje programów najczęściej mają okrojoną funkcjonalność. Oznacza to, że korzystając z bezpłatnego rozwiązania, możemy spodziewać się węższego zakresu ochrony, którą być może trzeba będzie uzupełnić, instalując dodatkowe oprogramowanie. Należy liczyć się także z innymi niedogodnościami, jak wyświetlanie reklam albo brak wsparcia technicznego. W pewnych przypadkach przeszkodą może być brak polskiej wersji językowej albo ograniczenia licencyjne (na przykład jeśli komputer służy do pracy, a program wyklucza zastosowania komercyjne). Ponadto, decydując się na darmowe oprogramowanie, zawężamy pole wyboru do tych producentów, którzy takie rozwiązania oferują, co może mieć znaczenie w kontekście skuteczności ochrony, o czym będzie mowa poniżej.
Reasumując, każdy rodzaj ochrony jest lepszy od jej braku, jednak najpoważniejszym argumentem za stosowaniem darmowych rozwiązań jest ten... że są darmowe. Po drugie, bezpłatne rozwiązania lepiej sprawdzają się w przypadku zaawansowanych użytkowników, którzy potrafią zapanować nad różnymi aspektami bezpieczeństwa swoich komputerów.
Mam Linuxa/Maca, więc nie muszę się chronić!
To prawda, że ogromna większość e-zagrożeń dotyczy systemów Windows. Wcale nie oznacza to jednak, że Linux i Mac OS są od nich zupełnie wolne. Jest ich po prostu dużo mniej. Oprogramowanie zabezpieczające to środek, który instalujemy na wszelki wypadek, aby uchronić dane w sytuacji, gdyby zdarzyła się infekcja. Nie posiadając żadnej ochrony, możesz nawet nie wiedzieć, że taka sytuacja nastąpiła. Tyle tylko, że w systemach Linux i Mac prawdopodobieństwo wystąpienia niebezpiecznego zdarzenia jest dużo mniejsze.
Pozostaje jeszcze kwestia innych użytkowników – nie chroniąc się, możesz nieświadomie rozpowszechniać infekcję wśród swoich znajomych korzystających z Windowsa. Nie zyskasz w ten sposób na popularności.
Który producent oferuje najlepsze rozwiązanie?
Jest to kwestia, która budzi najwięcej emocji. Każdy bardziej znany program antywirusowy posiada zarówno swoich wiernych zwolenników, jak i zażartych przeciwników. Można przekonać się o tym, śledząc na forach internetowych dyskusje, które często niczego, poza wymianą ciosów, nie wnoszą. Co gorsza, nierzadkie są opinie, że ochrona komputera wcale nie jest potrzebna, a problem e‑zagrożeń to rozdmuchana przez producentów koniunktura.
To wcale nie oznacza, że należy pominąć fora internetowe jako źródło informacji, zalecana jest jednak ostrożność i sceptyczne przyjmowanie głoszonych tam racji.
Znacznie bardziej wiarygodnym źródłem są oficjalne publikacje i artykuły prasowe, jakie znaleźć można w czasopismach lub w popularnych portalach technicznych, porównujące różne rozwiązania bezpieczeństwa. Ich wadą są niejednorodne kryteria ocen, co czasami skutkuje odmiennymi wynikami dla tego samego produktu i może prowadzić do konsternacji. Testy tego rodzaju także mają swoich przeciwników, sugerujących, że są sponsorowane przez zainteresowane strony, a ich zadaniem jest wykazanie z góry założonych tez. Chociaż nie można wykluczyć, że praktyki takie mają miejsce, trudno za każdym razem zakładać brak rzetelności podawanych wyników, nawet jeśli istnieją zastrzeżenia do metodologii badań.
Może nie idealnym, ale najpewniejszym źródłem informacji są instytucje, których działalność opiera się właśnie na badaniu i porównywaniu różnych rozwiązań bezpieczeństwa (np. AV‑Comparatives, AV‑Test, Virus Bulletin). W tym wypadku kryteria, według jakich oceniane są poszczególne programy, są jawne i ściśle określone dla kolejnych cykli testów. Wyróżnienia uzyskiwane w tego rodzaju badaniach są uznawane za wyznaczniki jakości oprogramowania ochronnego, a ich zdobycie stanowi wyzwanie dla każdego producenta.
Warto zaznaczyć, że rezultaty osiągane przez poszczególne programy mogą różnić się w kolejnych rundach testów, a dodatkowo każda instytucja skupia się na własnych regułach, więc wyniki nie muszą wskazywać tego samego zwycięzcy. Jednak prześledzenie różnych źródeł pozwoli najtrafniej wyłonić ścisłą grupę kandydatów i uporządkować wiedzę na ich temat na tyle, aby samodzielnie dokonać wyboru. Ważna jest świadomość, że żadne rozwiązanie nie jest w stanie zabezpieczyć komputera w stu procentach, jednak programy z czołówki rankingów dają największą szansę wykrycia i zwalczenia niepożądanej aktywności.
Wybrałem płatne rozwiązanie. Kupować?
Pośpiech nie jest wskazany. Najpierw sprawdź, czy jest dostępna wersja testowa wybranego oprogramowania. Najczęściej bywa tak, że przez okres 30 dni możesz w ramach testów używać nieograniczonej funkcjonalnie wersji programu. W tym czasie utwierdzisz się w przekonaniu, że wybór był trafny, lub wręcz przeciwnie – okaże się, że nie spełnia on twoich oczekiwań i swoją decyzję musisz poddać weryfikacji. Skorzystanie z wersji testowej ma jeszcze jedną istotną zaletę – okres ochrony wydłuża się dzięki temu o cały miesiąc. Na realizację zakupu zarezerwuj przynajmniej kilka ostatnich dni. Nie potrzebujesz już płyty instalacyjnej, więc możesz rozważyć zakup klucza w wersji elektronicznej (oszczędzisz na kosztach opakowania, płyty i ewentualnej przesyłki). Po zakończeniu okresu testowego nie musisz usuwać programu i instalować go na nowo – wystarczy, że wpiszesz zakupiony kod aktywacyjny, a ważność licencji zostanie automatycznie wydłużona do określonej daty.

Przedrukowano z artelis.pl


Andrzej Witbrot

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz